Świadectwa

Ania

Znalazłam pomoc!

     Mam na imię Ania. Doświadczona wieloma problemami dnia codziennego, ciągle poszukiwałam pomocy. Od 21 lat jestem mężatką, zgniatana licznymi ciężarami małżeństwa sięgnęłam dna. Dzisiaj nasze małżeństwo stoi na granicy rozpadu. Nałóg mojego męża doprowadził do mojego współuzależnienia. Nigdy nie zdezerterowałam, chociaż ucieczka, czy rozwód byłyby najłatwiejsze. Ciągle szukałam pomocy, to psycholog, terapeuta, poradniki, książki, porady koleżanek, najbliższych, każdy miał receptę i przepis na nasze małżeństwo. To wszystko doprowadzało do kolejnego pogłębiającego się kryzysu.

Dzis wiem, że Bóg ciągle mi podpowiadał co mam robić,

 ja byłam głucha. Najczęściej posługiwał się moją siostrą. To siostra namawiała mnie abym zawierzyła i oddała wszystko Bogu. Nie czułam tego, ciągle próbowałam czegoś innego, sama boksowałam się z życiem. Drogowskazy od Jezusa były wyraźne, ja nie chciałam z nich korzystać. Podczas kolejnego kryzysu, przechodząc korytarzem w szpitalu w którym pracuję, zauważyłam karteczki leżące na stoliku, pośpiesznie wzięłam kilka. Zapamiętałam co było napisane na dwóch z nich. Na jednej było napisane: Strumienie radości wpłynął w Twoje życie, jeżeli pozwolisz Jezusowi panować w swym sercu, a na drugiej: Jak Bóg rozwiąże moje kłopoty nie wiem, ale wiem na pewno, że On je rozwiąże. Próbowałam coś ze sobą zrobić, ale dalej stałam w miejscu.

Pierwsze tchnienie Ducha Świętego poczułam w czasie rekolekcji prowadzonych przez Wspólnotę z Ośrodka Odnowy w Duchu Świętym z Łodzi pt. JEZUS ŻYJE. Po raz pierwszy odczułam, że muszę moją wiarę ożywić, zdałam sobie sprawę, że moja wiara jest martwa. Wtedy dotarło do mojego serca, że Jezus jest blisko i że muszę Go bliżej poznać. Postanowiłam wziąć udział w seminarium pt. BÓG JEST LEPSZY NIŻ MYŚLISZ. To ja byłam na tym plakacie zapraszającym do udziału w seminarium. Już po pierwszej rundzie, kiedy miałam za zadanie codzienną modlitwę i czytanie Słowa Bożego odkryłam, że Bóg mówi do mnie. Postanowiłam zastać i zmierzyć się z kolejnymi zadaniami. Musiałam zacząć wszystko od początku. Krok po kroku zbliżałam się do Jezusa. Poczułam, że Jezus jest najlepszym terapeutą, że mogę Mu oddać moje problemy, że nie jestem sama, że jest moim KRÓLEM i że mogę Mu służyć. Zrozumiałam, że wszystko w moim życiu to mój wybór, że mam wolną wolę i że mogę wybierać między dobrem a złem. Dzień wylania Ducha Świętego i wylania darów to był dzień, na który bardzo czekałam. Prosiłam Ducha Świętego o dary, które pomogłyby mi umacniać moją wiarę i bym mogła służyć Bogu do budowania Jego Kościoła.

Jestem przekonana, że nie jestem tą samą osobą sprzed seminarium. Wyznałam, ze Jezus jest moim Panem, moim Zbawicielem. Zaprosiłam Go do mojego serca i chcę kroczyć za Nim. Pomimo trudnej sytuacji w moim małżeństwie odczuwam wdzięczność, radość i pokój. Nie boję się przyszłości, bo nie jestem sama. Budząc się rano chce mi się żyć, by móc służyć Jezusowi. Dziękuję Mu za to, że mnie wybrał, że mnie kocha i że może się mną posługiwać. Dziękuję Jezusowi za moją siostrę Maję, za moją grupkę z seminarium, za Wiolę, która była naszą lampką w ręku Jezusa.

Odkryj i Ty że JEZUS ŻYJE

Danuta

Mam na imię Danuta. 3 lata temu, gdy wróciłam z wakazji odkryłam, że na nodze mam guza. W tym czasie karmiłam jeszcze dziecko piersią i opiekowałam się czwórką starszych dzieci. Początkowo pomyslałam, że może guz sam zniknie, ale w miarę upływu czasu on nie znikał i coraz bardziej dawał o sobie znać bo bolał. Pomyślałam: "Boże, a jeżeli to rak?" Przypomniałam sobie wtedy o Mszach Św z modlitwą o uzdrowienie.

Przyszłam na taką Mszę w październiku, ciągle myśląc, że mogę osierocić piątkę dzieci, gdyby choroba zwyciężyła. Mszę spędziłam klęcząc z tyłu kościoła z dzieckiem w wózeczku. Od samego początku łzy zalewały mi twarz i pełna bólu wołałam: "Jezu, uzdrów mnie!!!". Gdzieś tam w sercu tliła się nadzieja i myśl: "choćbym się skraju szat Jego dotknęła..." tak jak kobieta cierpiąca na krwotok, która się dotknęła szat Jezusa i została uzdrowiona. Po Mszy wróciłam do domu. Pomimo gorącej modlitwy było mi ciężko, brakowało mi wiary.. Jednak Pan Jezus sprawił cud! Następnego dnia poczułam na nodze swędzenie, takie jakie odczuwa sie przy gojącej się ranie. To guz był uleczany. Po kilku dniach guz zupełnie zniknął. Nie pozostał nawet najmniejszy ślad. Chwała niech będzie Jezusowi za Jego miłość! Alleluja!

Benedictus to znaczy - szczęśliwy, radosny, błogosławiony.

"Benedictus" to także pieśń w Ewangelii wg św. Łukasza 1,68-79 która jest wyzwaniem i obietnicą!
Zaczyna się słowami "Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił"

 

Księgarnia - Kawiarenka B E N E D I C T U S

  • Zaprasza codziennie (oprócz śr.): 17.30-19.00
  • W niedziele: 10.30-14.00

Wspólnota BENEDICTUS

  • przy parafii pw. Św. Maksymiliana M. Kolbego we Wrocławiu
  • ul. Horbaczewskiego 20
  • 54-130 Wrocław
Top
Na stronie używane są pliki ciasteczek. Kontynuując przebywanie na stronie zgadzasz się na ich używanie. More details…